Agnieszka Halicka: Biblioteka, która nie kończy się na książce

Agnieszka Halicka: Biblioteka, która nie kończy się na książce

Czy biblioteka szkolna może być jednocześnie miejscem czytania, projektowania, eksperymentowania i pracy z nowymi technologiami? Czy da się myśleć o niej nie tylko jako o przestrzeni wypożyczania książek, ale jako o nowoczesnym centrum uczenia się?

Podczas IV konferencji „Liczymy się dla edukacji” Agnieszka Halicka pokazała, że taka zmiana jest nie tylko możliwa, ale wręcz potrzebna. Jej wystąpienie było opowieścią o bibliotece przyszłości – takiej, w której książka nadal jest ważna, ale nie jest już jedynym punktem odniesienia.

Już na początku mocno wybrzmiało coś, o czym w szkołach mówi się wciąż za rzadko: nauczyciel bibliotekarz to przede wszystkim nauczyciel. To osoba, która nie tylko opiekuje się księgozbiorem, ale może realnie wspierać uczniów w budowaniu wiedzy, rozwijaniu kompetencji i poruszaniu się w świecie informacji.

Właśnie informacja stała się osią całego wystąpienia. Książka została pokazana nie jako cel sam w sobie, ale jako jeden z wielu nośników wiedzy. Obok niej pojawiają się dziś modele 3D, aplikacje, narzędzia cyfrowe, sztuczna inteligencja, druk 3D czy multimedia. I to nie po to, by wypchnąć książkę z biblioteki, ale by poszerzyć możliwości uczenia się i pozwolić uczniowi budować pełniejszy obraz świata.

Dobrym przykładem była opowieść o nauce o kościach. Książka daje podstawową wiedzę: nazwy, układ, funkcje. Ale jeśli do tego dołożymy model 3D, możemy obejrzeć obiekt z różnych stron. Jeśli zaś uczeń może jeszcze wydrukować go w technologii 3D i wziąć do ręki, dochodzi kolejny wymiar poznania – doświadczenie przez dotyk. Właśnie taki sposób myślenia o edukacji został tu mocno podkreślony: wiedza nie kończy się na przeczytaniu. Najwięcej dzieje się wtedy, gdy można coś sprawdzić, stworzyć, przetestować i omówić.

W centrum tej wizji znajduje się uczeń

Nie książka, nie regał, nie tradycyjny porządek biblioteczny, ale człowiek, który ma przestrzeń do działania. To dlatego tak ważna okazała się sama organizacja miejsca. Biblioteka opisywana w wystąpieniu nie jest wielka – ma zaledwie 54 metry kwadratowe – ale została zaprojektowana tak, by dawać jak najwięcej możliwości. Mobilne regały, ruchome stoliki, strefy do pracy indywidualnej i grupowej, miejsce do czytania i miejsce do tworzenia. Wszystko po to, by przestrzeń można było dostosować do aktualnych potrzeb uczniów.

Szczególnie ciekawie wybrzmiała myśl, że szkolna biblioteka nie powinna być „książkocentryczna”, ale „uczniocentryczna”. Książki są ważne, ale mają wspierać ucznia, a nie dominować nad przestrzenią. To podejście było widoczne także w sposobie organizacji księgozbioru. Najatrakcyjniejsze tytuły znalazły się na wysokości wzroku uczniów, a mniej interesujące lub obowiązkowe lektury niżej – tak, by biblioteka nie przytłaczała, tylko zapraszała do sięgania po to, co naprawdę może zaciekawić.

Ważnym wątkiem wystąpienia było też połączenie biblioteki z ideą STEAM, a nawet szerzej – STREAM. Obok nauki, technologii, inżynierii, sztuki i matematyki pojawiła się litera R rozumiana jako reading albo research, czyli czytanie i praca ze źródłami. To bardzo trafne rozszerzenie. Biblioteka staje się tu naturalnym miejscem uczenia krytycznego myślenia, wyszukiwania informacji, porównywania źródeł i odpowiedzialnego tworzenia treści. W świecie przeładowanym komunikatami to jedna z najważniejszych kompetencji, jakie szkoła może dziś rozwijać.

W praktyce oznacza to bardzo konkretne działania. W bibliotece, o której opowiadała Agnieszka Halicka, uczniowie nie tylko czytają, ale też projektują w Canvie, tworzą zakładki do książek, nagrywają podcasty, przygotowują filmy, pracują z animacją poklatkową, budują z klocków konstrukcyjnych, korzystają z robotów edukacyjnych, projektują obiekty do druku 3D, uczą się obsługi grawerki i wycinarki laserowej. I co ważne – nie jako bierni odbiorcy, ale jako twórcy.

Mocno wybrzmiała tu zasada sprawczości. To nie nauczyciel ma wszystko zrobić za ucznia. Jeśli ktoś przychodzi z pomysłem, nie słyszy: „dobrze, przygotuję to”, ale raczej: „chodź, pokażę ci, jak możesz zrobić to sam”. To dotyczy zarówno prostszych działań, jak projektowanie zakładki, jak i bardziej zaawansowanych, takich jak obsługa drukarki 3D czy grawerki laserowej. Uczeń przechodzi cały proces – od pomysłu przez projekt po wykonanie – a dzięki temu naprawdę się uczy.

Ta biblioteka nie działa więc jak showroom technologii. Nie chodzi o to, by sprzęt był efektowny. Chodzi o to, by każde narzędzie miało sens i służyło rozwojowi ucznia. Dlatego korzystanie z laptopów, tabletów czy innych urządzeń nie jest przypadkowe. Zawsze musi pojawić się cel: po co chcesz to zrobić, co chcesz sprawdzić, co chcesz stworzyć. Technologia nie jest tu dodatkiem dla samego dodatku, ale narzędziem do rozwiązywania problemów, realizowania projektów i rozwijania zainteresowań.

Wystąpienie pokazało też, jak wiele może zmienić odejście od modelu, w którym wszyscy robią to samo, w tym samym czasie i w ten sam sposób. Coraz większe znaczenie zyskuje praca projektowa, wybór własnej ścieżki, możliwość rozwijania indywidualnych pasji. Biblioteka może być miejscem, gdzie uczeń przychodzi nie tylko po książkę, ale po inspirację, wsparcie i przestrzeń do działania.

To właśnie dlatego szkolna biblioteka przyszłości została pokazana jako miejsce łączące czytelnictwo z tworzeniem, eksperymentowaniem i krytyczną pracą z informacją. Nadal jest w niej miejsce na książkę, ciszę i lekturę. Ale obok tego jest też miejsce na rozmowę, projekt, doświadczenie, błąd, próbę i odkrywanie.

Z tej opowieści wyłania się bardzo ważny wniosek: biblioteka szkolna nie musi być zapleczem szkoły. Może być jednym z jej najbardziej dynamicznych, inspirujących i nowoczesnych miejsc. Takim, które nie tylko wspiera edukację, ale realnie ją współtworzy.

Wystąpienie zaczyna się od 19:24 

1 kwietnia 2026

Udostępnij