Jagoda Gandziarowska-Ziołecka: Dziewczyńskie wojny podjazdowe

Jagoda Gandziarowska-Ziołecka: Dziewczyńskie wojny podjazdowe

Jagoda Gądziarowska-Ziołecka z Fundacji Kosmos dla Dziewczynek na scenie IV Konferencji Liczymy się dla edukacji wystąpiła z tematem trudnym, ale nie do pominięcia: przemoc relacyjna wśród dziewczynek, opisana w świeżym raporcie dziennikarskim fundacji.

To nie była prezentacja „ku przestrodze” ani moralitet o tym, że młodzież jest coraz gorsza. Raczej uporządkowanie zjawiska, które istnieje od zawsze, ale dziś ma większą siłę rażenia – i coraz częściej zaczyna się wcześniej. Jednocześnie mocno wybrzmiała intencja: wyjść z poczuciem sprawczości, a nie katastrofy.

Przemoc relacyjna – czyli krzywda, która nie zostawia siniaków

Przemoc relacyjna to celowe ranienie poprzez niszczenie relacji: wykluczanie, manipulowanie przynależnością do grupy, ośmieszanie, zawstydzanie, obgadywanie, „ciche dni”, przewracanie oczami, sygnały „nie jesteś z nami”. W odróżnieniu od przemocy fizycznej bywa niewidoczna w szkolnym kadrze: dzieje się w półsłówkach, gestach, w układach, które nauczyciel może ominąć, jeśli widzi klasę głównie przez pryzmat lekcji i programu.

Mocnym, zapadającym w pamięć sygnałem była perspektywa nastolatek: czasem „łatwiej byłoby się pobić”, bo wtedy jest co zgłosić. Przemoc relacyjna zostawia ofiarę z doświadczeniem krzywdy, którą bardzo trudno udowodnić, nazwać i zatrzymać.

Ankieta na sali – szybkie lustro doświadczeń

W trakcie wystąpienia przeprowadzono krótką ankietę wśród uczestników. Z odpowiedzi wyłonił się obraz znajomy wielu osobom pracującym w szkołach: doświadczenia ośmieszania, zawstydzania i plotkowania pojawiały się często, a reakcje dorosłych w szkolnych wspomnieniach były raczej rzadkie lub niewystarczające. Jednocześnie niemal wszyscy obecni deklarowali, że dziś w swoich klasach i szkołach widzą problem przemocy relacyjnej.

Ważny wniosek nie brzmiał: „dorośli są beznadziejni”, tylko: to zjawisko potrafi być niewidoczne, jeśli szkoła nie tworzy sytuacji, w których relacje naprawdę się ujawniają – w działaniu, współpracy, projektach, zadaniach poza schematem.

Dlaczego trzeba o tym mówić – teraz bardziej niż kiedyś

Padły trzy przyczyny, które ustawiają tę rozmowę w tu i teraz:

  • przemoc relacyjna dotyka dzieci w coraz młodszym wieku, nawet w przedszkolu,
  • technologie zwielokrotniają jej zasięg – krzywda może trwać 24/7 w komunikatorach, grupach klasowych, mediach społecznościowych,
  • ból odrzucenia i wykluczenia ma udokumentowane konsekwencje porównywalne do bólu fizycznego – a to przekłada się na koncentrację, sen, odporność, zdrowie psychiczne, ryzyko depresji, zaburzeń odżywiania, sięgania po substancje i wreszcie na absencję: „nie chodzę do szkoły, bo nie mam siły na to, co mnie tam spotyka”.

To ważne przesunięcie perspektywy: relacje nie są „miłym dodatkiem” do edukacji, tylko warunkiem podstawowym funkcjonowania w szkole.

Kto najczęściej staje się celem i co pcha sprawczynie do działania

W relacyjnych atakach często obrywa ten lub ta, kto jest w jakiś sposób „inny” lub po prostu słabszy w układzie sił. Co ciekawe, na celowniku mogą znaleźć się zarówno osoby słabiej uczące się, jak i te bardzo dobre – bo przemoc relacyjna często jest walką o pozycję, uwagę i kontrolę nad grupą.

Jednym z kluczowych fragmentów wystąpienia była odpowiedź na pytanie: dlaczego dziewczynki robią to sobie nawzajem. Zwrócono uwagę na mieszankę czynników: niska samoocena, słabe kompetencje społeczne, wysoki poziom stresu, presja szkolna i trudne konteksty domowe. To nie usprawiedliwia, ale pomaga zrozumieć, że sprawczyni nie zawsze jest „silna” – bywa słaba, zagubiona i też potrzebuje wsparcia. I co najważniejsze: bez pracy z osobami stosującymi przemoc nie da się realnie ochronić tych, które są wykluczane.

Co pomaga – i co często nie działa

W raporcie przywołano historie dziewczynek, które przechodziły przez takie doświadczenia. W wystąpieniu nie streszczano ich wprost, ale podkreślono kilka elementów, które powtarzają się jako pomocne:

  • rozmowa z dorosłym, który nie ocenia i nie podaje od razu gotowych rozwiązań,
  • „znaczący dorosły” niekoniecznie będący rodzicem – ktoś bezpieczny, przy kim można odetchnąć,
  • druga grupa odniesienia poza klasą: harcerstwo, zajęcia, społeczność, w której można być sobą,
  • systemowe podejście szkoły – zamiast działań punktowych.

Z drugiej strony padła ważna krytyka rozwiązań pozornych: pogadanki „kto jest grzeczny, a kto nie” prowadzone do dzieci, a nie z dziećmi, bez bezpiecznych warunków rozmowy. Oraz schemat, w którym szkoła pracuje wyłącznie z osobą wykluczaną, a pomija tych, którzy wykluczają.

Bardzo praktyczna wskazówka dotyczyła też reakcji dorosłych: wytrzymać emocje dziecka, przyjąć to, co mówi, nazwać, że jest się po jego stronie, i dopiero potem szukać rozwiązań – często wspólnie, a nie w trybie „ja naprawię to za ciebie”.

Relacje wymagają czasu – i decyzji dyrekcji

Wystąpienie mocno domknęło się wątkiem, który łączył się z wcześniejszymi prelekcjami o wspólnocie: relacje można i trzeba traktować jak obszar pracy szkoły, który da się planować i mierzyć. Ale to wymaga przyzwolenia na czas. Jeśli każda wycieczka jest „trzy muzea w jeden dzień”, a każda przerwa i każda aktywność są wypełnione programem, dzieci tracą naturalną przestrzeń do uczenia się relacji. Pandemia dodatkowo osłabiła ten „trening” i dziś jego odbudowa jest jednym z kluczowych zadań.

W tej układance pojawił się też ważny, często niedoceniany element: biblioteka szkolna i osoby pracujące w bibliotece jako azyl, bezpieczne miejsce dla dzieci krzywdzonych – i realny punkt kontaktu dla szkoły, jeśli buduje system uważności.

Na zakończenie pojawiła się zapowiedź publikacji, która może stać się praktycznym narzędziem: przewodnik po „koleżankowaniu się”, zdejmujący presję „musisz mieć najlepszą przyjaciółkę” i pokazujący, że relacje mogą mieć różne formy, różne poziomy bliskości i że to też jest kompetencja do uczenia.

To wystąpienie warto obejrzeć w całości z jednego powodu: nie zatrzymuje się na diagnozie. Porządkuje zjawisko, nazywa je, pokazuje mechanizmy i daje język do rozmowy – taki, który pomaga dorosłym reagować mądrzej, a nie tylko szybciej. I zostawia z myślą, że społeczność szkolna może być bezpieczna nie wtedy, gdy „nie ma przemocy”, tylko wtedy, gdy szkoła ma system, który ją widzi, rozumie i umie zatrzymać.

Wystąpienie zaczyna się od 1:26:00

25 lutego 2026

Udostępnij